Jesteś naszym:

gościem.



Ognisko misyjne im.ks.Zbyszka Hanelta Drukuj

Misja Chrystusa Odkupiciela,powierzona Kościołowi,

nie została jeszcze bynajmniej wypełniona do końca.

Gdy u schyłku drugiego tysiąclecia od Jego przyjścia obejmujemy spojrzeniem ludzkość,

przekonujemy się,że misja Kościoła dopiero się rozpoczyna

i że w jej służbie musimy zaangażować wszystkie nasze siły.

To Duch Święty przynagla do głoszenia wielkich dzieł Bożych :

„Nie jest dla mnie powodem do chluby to,że głoszę Ewangelię.

Świadom jestem ciążącego na mnie obowiązku.

Biada mi,gdybym nie głosił Ewangelii !” (2 Kor 9, 16).

Jan Paweł II

ENCYKLIKA REDEMPTORIS MISSIO

O stałej aktualności posłania misyjnego

 

Z wielką radością pragniemy poinformować Drogich Interanutów,

że w "naszej" szkole zainicjowaliśmy działalność

Szkolnego Ogniska Misyjnego im.Ks.Zbyszka Hanelta.

Opiekunem Ogniska,została Pani mgr Bożena Macieja,

Katechetka Szkoły Podstawowej im.Pierańskiego Oddziału Straży Ludowej

w Pieraniu.

 

Oto alfabetyczna lista dzieci - członków Ogniska :

 

- Batkowski Mateusz,

- Bolińska Justyna,

- Borowski Przemysław,

- Burzyński Piotr,

- Czaplewski Eryk,

- Grzeszak Marcin.

- Jabłońska Katarzyna,

- Jabłońska Natalia,

- Kaczmarek Edyta,

- Kawka Agata,

- Olejniczak Mikołaj,

- Pawlik Paweł,

- Przybysz Wiktoria,

- Słomczewska Kamila,

- Stach Martyna,

- Szulc Artur,

- Świderek Kacper,

- Wiechecka Maja.

 

"Małym misjonarzom" i ich Opiekunce,życzymy owocnej działalności na rzecz misji i misjonarzy.

 

Redakcja

 

           APOSTOŁ PAPUASÓW

 

Ks.Zbigniew (Wawrzyniec,Ludwik) Hanelt

przyszedł na świat w Kórniku,dnia 12 lutego 1933 r.

Jego ojciec,lekarz,

został zamordowany w maju 1940 roku w Starobielsku,

wraz z tysiącami polskich oficerów.

Po wojnie opiekę nad chłopcem przejął brat matki,ks.Henryk Michowski.


Po zakończeniu nauki w szkole podstawowej,

Zbigniew uczęszczał do Gimnazjum im.Jana Kasprowicza w Inowrocławiu,

gdzie w 1951 roku złożył egzamin maturalny.


Rok później wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Gnieźnie.


Święcenia kapłańskie przyjął z rąk ks.kard.Stefana Wyszyńskiego,

dnia 20 maja 1961 roku w Gnieźnie

i następnie pracował w charakterze wikariusza w Pleszewie,

Wągrowcu,Trzemesznie,Strzałkowie,Kcyni i Inowrocławiu.

Wszędzie dał się poznać jako dobry i gorliwy kapłan.


Bycie kapłanem oznaczało dla Niego

bezinteresowne dawanie siebie drugiemu człowiekowi.

Ta właśnie głęboka potrzeba dzielenia się z innymi,pchnęła go na misyjny szlak.

25 października 1973 roku,zwrócił się do Księdza Prymasa z prośbą

o wyjazd na misje zaznaczając,że jest ona

„wynikiem wewnętrznego przekonania,

  że Bóg pragnie,aby pracował wśród tych,

  którzy wcale,albo mało Go znają”.

W rozmowie z przyjacielem powie :

„Tam będę jeszcze bardziej potrzebny,

  tam będzie jeszcze trudniej,

  tam będzie można jeszcze więcej z siebie dać.

  Tego chce ode mnie Bóg,więc nie ma dyskusji – Jemu nie odmówię”.


Jego krajem przeznaczenia okazała się Papua Nowa Gwinea.

W lipcu 1974 roku rozpoczął w Warszawie kurs językowy.

Ukończył go w Australii wraz z księżmi

Andrzejem Grzelą i Kazimierzem Muszyńskim z archidiecezji gnieźnieńskiej.


W maju 1975 roku skierowano ich do pracy w górskiej diecezji Goroka.

Pierwsze doświadczenia misjonarskie,
 
ks.Zbigniew zdobywał w powstałej zaledwie 10 lat wcześniej placówce w Yobai,

położonej 2000 m.n.p.m.

Tam przeszedł prawdziwą szkołę misjonarskiego życia.

Uczył się jednocześnie pidgin-english,swoistego „papuaskiego esperanto”.


W październiku tego samego roku

został skierowany do Mingende – największej stacji misyjnej na tym terenie,

a następnie do położonej na szczycie góry misji Yombar.

Na tej ostatniej spędził sześć lat życia.

Przez ten czas wyremontował kościół,uporządkował otoczenie,zbudował dzwonnicę,

na której zawisły odlane w Polsce dzwony.


Kolejną placówką była misja Mai.


Ks.Zbigniew wkładał w pracę misyjną całe swoje serce.

Niekiedy jednak

mocno odczuwał ciężar spoczywających na nim obowiązków.

Przychodziły chwile trudne,chwile samotności.

Żywo interesował się wydarzeniami w kraju.

Współpracował także z kórnickim oddziałem Polskiej Akademii Nauk.


Po Mai skierowany został do innej górskiej misji w Yuri,położonej 2300 m.n.p.m.

Obsługiwał tam siedem kaplic.

Dotarcie do niektórych zajmowało 12 godzin.

Obok kościoła wybudował grotę Matki Bożej.

Znany był bowiem wśród przyjaciół ze swej maryjnej pobożności.

Maryja w swoim wizerunku z Jasnej Góry towarzyszyła mu od samego początku,

w jego wędrówce po misyjnych ścieżkach.

Wszędzie, gdziekolwiek był,propagował nabożeństwo do Niej.


Ks.Zbigniew ojcowskim sercem pokochał Papuasów.

Niechętnie ich opuszczał.

Do Polski przyjeżdżał na urlop co cztery lata,

by nieco wypocząć i spotkać się z przyjaciółmi.

Przez liczne spotkania w szkołach i parafiach

propagował misyjne dzieło Kościoła.

Po każdym pobycie w Ojczyźnie z radością wracał „do swoich”.

Był dla nich nie tylko kapłanem,ale także przyjacielem.

 

Mieszkając w górach,w których od wielu lat trwały krwawe walki,

wiele razy występował w charakterze mediatora,

stając pomiędzy uzbrojonymi grupami.

Wielokrotnie też służył swoją radą miejscowym wodzom.

Kochał Papuasów i był przez nich kochany.

Nie był dla nich kimś obcym,przybyłym z zewnątrz,

ale „Papuasem dla Papuasów”.

Z racji swego zaangażowania w posługiwanie misyjne

nazywano go niekiedy „Apostołem Papuasów”.

Pracował wśród nich do lutego 1998 roku.

Osiągając wiek emerytalny przeniósł się do Australii.


Miał powrócić do Polski w czerwcu 1998 roku.

Nie dane mu to jednak było.

Zmarł na atak serca 31 maja 1998 roku. 

w uroczystość Zesłania Ducha Świętego.

Zgodnie z jego wolą prochy sprowadzono do Polski.


28 sierpnia 1998 roku

duchowieństwo i wierni Archidiecezji Gnieźnieńskiej

oraz rodzina i przyjaciele

odprowadzili Apostoła Papuasów”  na miejsce wiecznego spoczynku

na bydgoskim cmentarzu.

Uroczystościom pogrzebowym

przewodniczył ks.abp Henryk Muszyński,metropolita gnieźnieński

wraz z biskupem pomocniczym Bogdanem Wojtusiem.

Homilię wygłosił nieżyjący już ks.bp.Jan Nowak,

były ordynariusz diecezji siedleckiej.

 

Tracąc ks.Zbigniewa Hanelta,

Papuasi zyskali go z pewnością dla siebie w inny sposób

– jako orędownika u tronu Bożego.


Marcin Woźniak

"Misyjne drogi"74(2/1999)



/Ks.Zbyszku - Patronie naszego Ogniska Misyjnego,

niech Pan,którego Imię głosiłeś na krańcach świata,

przyjmie


...Twoją duszę utęsknioną

do tych pagórków leśnych,

do tych łąk zielonych...

do tych pól malowanych zbożem rozmaitem

wyzłacanych pszenicą,posrebrzanych żytem

gdzie bursztynowy świerzop,gryka jak śnieg biała

gdzie panieńskim rumieńcem dzięcielina pała

a wszystko przepasane jakby wstęgą,miedzą

zieloną

na niej z rzadka ciche grusze siedzą...


niech Cię przyjmie

do grona swoich świętych i błogosławionych w niebie

i poczęstuje swojskim chlebem,pieczonym na chrzanowych liściach 

z serem i miodem,

tak dobrym,

jakim poczęstowaliśmy Cię w Dusznie.


Ks.Wojciech - Kustosz.